Moze najpierw wprowadze Was w temat. Wiec tak, jestem... a raczej bylem mezem z dosc duzym stazem. Malzenstwo moje ,chyba jak kazde, przechodzilo wzloty i upadki. Nie bylo idealne, ale bylo. Ze mnie to taki dupa chlop, wiec o wszystko musialem sie prosic, przepraszac nawet jak nie bylem winny (od zony przez 20 lat malzenstwa nie uslyszalem slowa przepraszam). Co jeszcze... zona nie pracowala przez, seks raz na 3 miesiace, oczywiscie po kilkudniowych namowach, prosbach, wydzielanie pieniedzy( czulem sie jak dziecko dostajace kieszonkowe). Zapragnalem zmiany, powiedzialem dosc. Zanim to zrobilem chcielem sie kogos poradzic, zapytac. Nie bardzo wiedzialem kogo. Postanowilem wejsc na jakis czat i poszukac psychologa (wiem, ze to glupie). No i .... znalazlem. Moze nie psychologa , ale pania nauczycielke. Zaczelo sie, najpierw niewinnie potem juz "winnie". Zona przechwycila smsa, nic w nim nie bylo, ale zawsze to sms od kogos kogo ona nie znala. Postanowilem zakonczyc ta wiadomosc, ale pomyslalem a moze to moja szansa na zmiane zycia. Zaangazowalem sie strasznie. Wspolne urlopy, noce, dnie, niekonczace sie rozmowy... oszalalem.Zona sie domyslala i ignorowala mnie. Sam pralem, gotowalem, robilem zakupy, prasowalem. Tak jakby jej nie bylo, z tym tylko wyjatkiem, ze dalej ja utrzymywalem, lecz juz teraz to ja wydzielalem pieniadze. Wlasciwie to bylo mi duzo lepiej, mniej stresow, przestalem sie bac zony. Z czasem zaczela cos mowiec o rozwodzie i odeszla. Niezareagowalm nawet, Bylo mi dobrze. Tylko, ze ta druga..... tez odeszla. Mowila, ze wybuiera rodzine, meza, dzieci i takie tam...Zostalem sam. Zrozumialem, ze moze bylem dla niej czyms w rodzaju chwilowej przygody, skoku w bok. przezylem strasznie jej odejscie, mielismy juz takie piekne plany. Wydawalo mi sie , ze w koncu jestem szczesliwy. Uswiadomilem sobie, ze moje malzenstwo trwaloby dalej jakby nie ona, jestem o tym przekonany. Zaczalem zalowac. wiem ze to wszystko przez nia, ze ona dawala mi takie rady, kierowala mna. I teraz pytanie.... Czy to normalne, ze mam ochote sie zemscic? Zrobic to z jej malzenstwem co ona zrobila z moim? Wiem o niej wszystko, moge zrobic duzo zlego. Czy to normalne? Czy to typowa reakcja, czy zachowuja sie tak wszyscy ? wiem że to była zdrada uczuć z mojej strony ale co byście zrobili na moim miejscu ?